Zapamiętaj ten czas...
1 lipiec 2013r.
Następnego dnia wszyscy mieli złe humory. Usiedli przy stole do śniadania i zaczęli wypełniać swoje brzuchy jedzeniem. Edyta postanowiła pójść na krotki spacer po wyspie. Reszta przyjaciół nie zauważyła, że ich koleżanka wyszła. Wszyscy poszli na krótką drzemkę do swoich pokoi. Edyta weszła w głąb lasu, przechadzała się pomiędzy drzewami. Nagle usłyszała okropny krzyk:
- Aaaaaaaaaaa...
Szybko pobiegła na miejsce i nagle... Ujrzała zamaskowaną osobę, która pochwyciła Marysię. Dziewczyna ani chwili nie wahała się czy wyjść z ukrycia.
- Zostaw ją! - krzyknęła widzą, że zamaskowana osoba nadal trzyma Marysię, po czym rzuciła sie na nią. - Wandalu! Czego od niej chcesz?!
- Auć! Dobra, dobra, już jej nie dotykam z pod kominiarki wydobył się kobiecy, jakby znany głos.
- Kim jesteś? Zdemaskuj się - Edyta wyciągnęła scyzoryk z kieszeni, a po jej minie widać było, że jest gotowa rzucić się na tajemniczą osobę, zanim ona mrugnie okiem.
- Okey, już, już... - kobieta zaczęła gestykulować na znak poddania się. Nagle spod kominiarki wyłoniły się długie kasztanowe włosy.
- Ola?! - krzyknęły obydwie dziewczyny. - Co ty robisz, oszalałaś? Przecież mogłam się na Ciebie z nożem rzucić! - krzyczała zdenerwowana Edyta. - Czy ty jesteś normalna?!
- Tak, jak najbardziej - zaśmiała się Olka. - Taki głupi kawał. A ty co na żartach się nie znasz?
- Nie, jak są takie głupie! - fuknęła Edyta, po czym odwróciła się i poszła w stronę hotelu, w którym miała kwaterę.
- Ola, co w Ciebie wstąpiło? Nie poznaję Cię. - Powiedziała spokojniej już Marysia. - Nawet nie powiedziałaś, że już jesteś...
Po tych słowach Marysia pobiegła za swoja przyjaciółką.
- O, żal mi was! Ja was też nie poznaję! - warknęła Ola i pomaszerowała za nimi do swojego pokoju.
W ten oto sposób kolejny dzień minął w drętwej atmosferze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz