poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 3

Zapamiętaj ten czas...
2 lipiec 2013r.

Po nocy nastał ranek. Przyjaciele, tym razem już wszyscy, spotkali się na śniadaniu w luksusowym hotelu.

- Co jemy? -zagadała Agata.

- Cicho siedź - fuknęła Ola - nie widzisz w jakich wszyscy są humorach?!

- To, że ty miałaś taki durny pomysł, to nie znaczy, że ja mam być cicho. Te wakacje miały być takie fajne, a tutaj wywiązuje się kolejna, to że jesteś starsza nic nie znaczy! - syknęła Agata, po czym wzięła swoja kanapkę, którą zrobiła i poszła do pokoju.

- Jej! Co ona taka jakaś nie w sosie ostatnio? - zapytał Bartek przytulając Olę. - Dobrze, że ty nie masz takich humorów jak ona!

 - A co?! Masz coś do tego, a może mam takie humory?! Przeszkadza Ci to, to mnie zostaw! Idź i nie wracaj! - wstała i wyszła.

- Jezusie! Co im?

- Nie wiem. Coś im odbiło. - zarechotał się Adam.

- Wiesz, wydaje mi się, że jeśli tu komuś odbiło to Tobie! Więc się odwal! - Edyta zaczęła się drzeć na pół jadalni - o wszystko macie problem!

- Edytko kochanie uspokój się. - Janek zaczął uspakajać swoją dziewczynę - Chodźmy już stąd.

Kiedy reszta osób kończyła jeść śniadanie w całkowitym milczeniu, Ola już w lepszym nastroju leżała opalając się przy hotelowym basenie. 

<30 minut później>
- Widzieliście gdzieś Agatę? - spytał się jej chłopak - szukam jej od kilkudziesięciu minut i nie mogę jej znaleźć.

- To źle. Tylko, żeby sobie czegoś nie zrobiła. - odpowiedział mu Adam.

- Ola myślę, że powinnaś przeprosić Agatę za to wszystko. - powiedział chłopak Oli, Bartek.

- Za to wszystko znaczy co?! 

- Mogłaś na nią nie krzyczeć wtedy na stołówce. - mówił nadal spokojnym tonem Bartek - A poza tym Twój kawał nie był za fajny. - dodał.

- No w sumie tak... - zdała sobie sprawę z głupoty swych czynów Ola. - to chodźmy jej poszukać bo faktycznie może sobie coś zrobić.

Reszta dnia minęła na poszukiwaniu Agaty. Wszyscy i to już na poważnie zaczęli się martwić. Już Krystian chciał dzwonić po policję, ale nagle do pokoju, w którym wszyscy byli zgromadzeni, ktoś zapukał. W ich oczach pojawiła się nadzieja. Niestety, osobą, która zapukała do drzwi nie była Agata. Był to chłopak o kruczoczarnych włosach, którego Janek i Bartek skądś kojarzyli, ale nie wiedzieli skąd. Tajemniczy chłopak przedstawił się całemu towarzystwu. Mateusz, bo takie było jego imię, wiedział co nieco o zaginionej Agacie lecz nie były to dobre wieści...

_______________________________
Dziś dodajemy dwa rozdziały, ponieważ rozdział, który miał pojawić się w sobotę nie pojawił się dlatego dziś macie dwa :)        ~Bacikowa i Bodżen

Rozdział 2

Zapamiętaj ten czas...
1 lipiec 2013r.

Następnego dnia wszyscy mieli złe humory. Usiedli przy stole do śniadania i zaczęli wypełniać swoje brzuchy jedzeniem. Edyta postanowiła pójść na krotki spacer po wyspie. Reszta przyjaciół nie zauważyła, że ich koleżanka wyszła. Wszyscy poszli na krótką drzemkę do swoich pokoi. Edyta weszła w głąb lasu, przechadzała się pomiędzy drzewami. Nagle usłyszała okropny krzyk:

- Aaaaaaaaaaa...

Szybko pobiegła na miejsce i nagle... Ujrzała zamaskowaną osobę, która pochwyciła Marysię. Dziewczyna ani chwili nie wahała się czy wyjść z ukrycia.

- Zostaw ją! - krzyknęła widzą, że zamaskowana osoba nadal trzyma Marysię, po czym rzuciła sie na nią. - Wandalu! Czego od niej chcesz?!

- Auć! Dobra, dobra, już jej nie dotykam z pod kominiarki wydobył się kobiecy, jakby znany głos.

- Kim jesteś? Zdemaskuj się - Edyta wyciągnęła scyzoryk z kieszeni, a po jej minie widać było, że jest gotowa rzucić się na tajemniczą osobę, zanim ona mrugnie okiem.

- Okey, już, już... - kobieta zaczęła gestykulować na znak poddania się. Nagle spod kominiarki wyłoniły się długie kasztanowe włosy.

- Ola?! - krzyknęły obydwie dziewczyny. - Co ty robisz, oszalałaś? Przecież mogłam się na Ciebie z nożem rzucić! - krzyczała zdenerwowana Edyta. - Czy ty jesteś normalna?!

- Tak, jak najbardziej - zaśmiała się Olka. - Taki głupi kawał. A ty co na żartach się nie znasz?

- Nie, jak są takie głupie! - fuknęła Edyta, po czym odwróciła się i poszła w stronę hotelu, w którym miała kwaterę.

- Ola, co w Ciebie wstąpiło? Nie poznaję Cię. - Powiedziała spokojniej już Marysia. - Nawet nie powiedziałaś, że już jesteś... 
Po tych słowach Marysia pobiegła za swoja przyjaciółką.

- O, żal mi was! Ja was też nie poznaję! - warknęła Ola i pomaszerowała za nimi do swojego pokoju.
W ten oto sposób kolejny dzień minął w drętwej atmosferze.